CECHY WSPÓLNE

Wszystkie przytoczone mity mąją jedną cechę wspólną:założenie Rzymu umieszczają w czasie tuż po upadku Troi, a co najwyżej jedno lub dwa pokolenia później. Obliczenia najpowszechniej przyjmowane w starożytności, datują zdobycie miasta Priama na rok, który według naszego sposobu liczenia lat byłby 1184 p.n.e. Natomiast powstanie Rzymu historycy dość zgodnie datowali mniej więcej na połowę wieku VIII p.n.e. – najczęściej na rok 753. Dzieliło więc te dwa wydarzenia około 450 lat! Zatem trzeba było albo przyjąć, że zakładano Rzym dwukrotnie, to jest raz niedługo po wojnie trojańskiej, drugi zaś raz w 15 pokoleń później, albo też czymś wypełnić przepaść prawie pięciu wieków. Dokonano tego wstawiając w tę lukę listę królów latyńskich panujących w mieście Alba Longa. 

ZGODNE WSPÓŁŻYCIE BÓSTW

Pewnego razu bogini Cybele  zwana Matką Bogów, zaprosiła niebian na swą świętą górę Ida w pobliżu Troi. Wezwała też nimfy i satyry, a zjawił się również, choć nikt go nie prosił, stary Sylen na swym osiołku. Uczta trwała przez t całą noc, a potem goście rozeszli się dla odpoczynku i prze- ‚ chadzki po zboczach lesistej góry; część z nich zabawiała się ! grami lub tańczyła. Westa zaś, zmęczona i niezbyt chętna ! tłumnym rozrywkom, zasnęła w ustroniu na trawie. Spostrzegł to lubieżny bożek Priap, jurny stróż ogrodów i sadów, krążący wokół i tylko wypatrujący, którą nimfę dałoby się schwytać. Już się podkradał, aby zaskoczyć i obłapić śpiącą,ale na szczęście dla niej w tymże momencie osioł Sylena, uwiązany w zaroślach nad pobliskim strumieniem, ryknął przeraźliwie. Zerwała się Westa, ujrzała Priapa, podn iosła krzyk. Przybiegli zewsząd bogowie, a schwytany niemal na gorącym uczynku Priap ledwie zdołał ujść cało z ich kręgu. Ta scena zabawy niebian, tak swobodnie i wręcz z lubością i odmalowana przez poetę, mogłaby stanowić świetny temat obrazu w rodzaju tych, jakich tyle malowano w wiekach nowożytnych we Włoszech i Francji. Ma ona jednak jeszcze inny walor. Stanowi mianowicie wręcz klasyczny przykład i dowód, jak w okresie wczesnego cesarstwa zgodnie współżyły w wyobraźni świata grec­ko-rzymskiego bóstwa różnego pochodzenia. 

O STADZIE GARIONA

Nas jednak interesują tu nie sprawy kultu, lecz mity związane z Herkulesem, a zwłaszcza ów o stadzie Geriona i o powstaniu Ara Maxima. W jaki sposób ukształtowała się ta opowieść? Niewątpli­wie pierwszym punktem zaczepienia był fakt, żc ołtarz znajdował się na Wolim Targu, co już samo prze/, się przypominało mit o Heraklesie, który przecież musiał przechodzić przez Italię,powracając z Zachodu ze stadem Geriona. Drugi szczegół topogra­ficzny, przyczyniający się do powstawania opowieści, to ołtarz w pobliżu tegoż Forum, poświęcony Jowiszowi z przydomkiem .Znalazca, względnie Ten, który pomaga znaleźć. I wreszcie fakt trzeci: w zachodnim zboczu Palatynu wyrąbane były ; stopnie skalne, zwane od niepamiętnych czasów Scalae Caci – Schody Kakusa. Nikt nie potrafił powiedzieć, co to była za istota – on sam i jego siostra Kaka.Zapewne, jak się domyślamy, chodziło o bóstwo czczone tu jeszcze przez najstarszych mieszkańców, przed przybyciem Latynów. 

U STÓP PALATYNU

Najbardziej jednak znana była opowieść o przygodzie, jaka spotkała Herkulesa u stóp Palatynu, a więc na terenie przyszłego Rzymu. Przytaczają ją, aby wymienić tylko szersze ujęcia, Dioniz- jusz z Halikarnasu, Liwiusz, Wergiliusz, Owidiusz. Pomijając drobne różnice i odmienności ornamentyki, zasadnicza treść brzmi u wszystkich tych autorów tak samo:Herkules wracając z bydłem do Grecji, zatrzymał je na popas na bujnej murawie, a sam znużony trudami wędrówki mocno zasnął. Kiedy zbudził się o pierwszym brzasku, nie doliczył się wszystkich sztuk stada; zaginęły właśnie te najpiękniejsze. Dostrzegł wprawdzie ślady kopyt w pobliżu jaskini na zboczu Palatynu, ale prowadzimy one wyraźnie na zewnątrz, od jej wyjścia ku dolinie. Szukał więc dalej, póki w pewnej chwili nie posłyszał ryku dochodzącego jakby spod ziemi, bo z jaskini. Zawrócił tam natychmiast, lecz u wejścia stał olbrzym Kakus, syn Wulkana, groźny rozbójnik, zagra­dzając drogą i broniąc wstępu; wołał, że to jego domostwo i bydło. Lecz Herkules nie ustępował. Podejrzewał, że Kakus wciągnął krowy do środka, wlokąc je za ogony, tak że ślady zwierząt prowadziły w odwrotną stronę. Doszło wresz­cie do bójki między Herkulesem i Kakusem. Zbój padł martwy, ugodzony maczugą Herkulesa. Odgłosy kłótni i walki ściągnęły okolicznych pasterzy. Powitali oni radośnie herosa, który uwolni£ich od niebezpiecznego sąsiada. Zjawił się też Ewander, przywódca osady. Usłyszawszy imię gościa, zakrzyknął, że jego matka, Karmenta, już przed wielu, wielu laty zapowiadała mu przybycie bohatera. Zbudowano ołtarz, przy którym sam Herkules złożył swemu ojcu Jowi­szowi pierwszą ofiarę, wybierając jedną ze sztuk stada.

SYLWANUS

Mówiąc o Faunie trudno nie wspomnieć o najbardziej doń podobnej postaci w panteonie bóstw Italii, o Sylwanie; istocie podobnej, a nawet w pewnym sensie tożsamej. Rzecz. w tym, że nazwa sihunus – leśny, pierwotnie mogła służyć za jedno z określeń Fauna; lecz z biegiem czasu ów przymiotnik usamodzielnił się, nabrał cech osobnego imienia, a skoro było już imię, wypadało też, aby nosiła je tylko jedna osoba. I tak powołano do bytu odrębne bóstwo. W najdawniejszej epoce Sylwanus reprezentował te groźne tajemne moce. jakie czają się w mroku lasu, ale w pewnej chwili mogą wtargnąć w obręb domostwa. Taki wniosek nasuwa się, gdy czytamy u św. Augustyna wywód, zaczerpnięty oczywiście z dzieł Warrona. Mowa tam o tym, co czynili wieśniacy italscy tuż po porodzie, bojąc się, by Sylwan nie wszedł do obejścia w nocy i nie dręczył położnicy.